strona główna
  Wybieramy Perły Biznesu 2019

Rozpoczyna się szesnasta edycja konkursu „Perły Biznesu”. Zgłoszenia
kandydatów przyjmujemy w dwóch kategoriach – Wydarzenie Gospodarcze
2019 i Osobowość Biznesu 2019. Organizatorem konkursu jest redakcja
„Świata Biznesu”.

DOWIEDZ SIĘ JAK ZGŁOSIĆ KANDYDATÓW DO NAGRODY>>

AKTUALNE WYDANIE
PARTNERZY
PATRONATY
PREZENTACJE
Świat Biznesu nr 4-5/2015

  HOME    Świat Biznesu nr 4-5/2015    

Biznes, czyli gra w nieznane

Janusz Pribulka, założyciel i prezes firmy informatycznej Sagra Technology, o początkach wolności gospodarczej w Polsce, przyjaznym systemie Emigo i firmie, w której nie ma miejsca na nudę.

Czym zajmuje się Sagra Technology i jakie były jej początki?

Od 1998 roku rozwijamy Emigo - rozwiązanie mobilne dla farmacji, branży kosmetycznej i FMCG. Ale firma powstała w roku 1988, gdy pracowałem w Instytucie Okrętowym Politechniki Szczecińskiej u prof. Jerzego Sołdka, który doprowadził do założenia Instytutu, a następnie Wydziału Informatyki. Było to możliwe dzięki temu, że z techniką cyfrową zetknąłem się na studiach i nagle poczułem, że to jest coś, w czym się swobodnie czuję. Obroniłem pracę dyplomową na temat sterowania ploterem, czyli elektronicznym kreślarzem. A pamiętajmy, że to był rok 1978!

Czym zajmowała się Sagra na początku?

Zaczęliśmy, gdy w życie weszła ustawa ministra Wilczka, która wprowadzała wolność gospodarczą. To było coś! Parę lat wcześniej mieliśmy przecież stan wojenny. Wróciłem z wyjazdu naukowego do Japonii, gdzie zauważyłem ruchome diodowe wyświetlacze, które stały się u nas powszechne znacznie później np. w kantorach, i wpadłem na pomysł, żeby takie wyświetlacze produkować i sprzedawać w Polsce. Z kolegami z uczelni założyliśmy spółkę i z paskami diodowymi poszliśmy do nieistniejącego już Pomorskiego Banku Kredytowego. Ale ze strony banku pojawiło się oczekiwanie, że będziemy dostarczać nie paski, a całe prostokątne tablice o wymiarach od metr na metr do dwa metry na trzy. Bank miał wyświetlać na nich informacje dla klientów. Dostarczyliśmy tablice i w ten sposób w Szczecinie wyświetliliśmy pierwsze reklamy wielkoformatowe w Polsce. Podzespoły importowaliśmy z Tajwanu. W końcu było ich tyle, że na berlińskim lotnisku Tempelhof mieliśmy skład celny. Kiedy zaczynaliśmy, dostępne były tylko czerwone diody. Potem pojawiły się zielone, a później niebieskie, co umożliwiło wyświetlanie pełnej palety kolorów. Jednak wtedy wycofywaliśmy się już z tej branży. W roku 1993 pojawiły się nowe technologie diodowe, rzutniki i inne drogie rozwiązania. Zaistnieć na rynku można było tylko działając na ogromną skalę. A na to nie mieliśmy pieniędzy.

W latach 90. przy Bramie Portowej w Szczecinie zawisła wielka tablica wyświetlająca w czasie rzeczywistym informacje o zanieczyszczeniu powietrza. To też było wasze dzieło.

Tak, ale była to jednak marginalna część naszej działalności.

Jak powstał wasz obecny sztandarowy produkt?

Było to możliwe dzięki temu, że od początku działalności produkowaliśmy zarówno hardware, czyli komputery, które sterowały wyświetlaczami, jak i software, czyli oprogramowanie, które pozwalało wyświetlać treści i zarządzać tym urządzeniem. Te umiejętności pozwoliły nam na stworzenie Emigo – rozwiązania przeznaczonego wtedy głównie dla przedstawicieli handlowych do pracy poza siedzibą firmy. W 1998 roku potrafi liśmy pisać programy, które działały na palmtopach, czyli małych przenośnych komputerach, na których pracowali właśnie przedstawiciele handlowi. Potem weszła rewolucja telefonii komórkowej, następnie smartfony i tablety.

Jak działa Emigo?

To system, dzięki któremu firmy mogą planować i analizować swoją strategię sprzedaży, a przedstawiciele handlowi nie tylko zbierają zamówienia, ale także badają rynek i gromadzą dane umożliwiające w bardzo szybki sposób dostosować się do wszelkich zmian. Dam prosty przykład - przebieg wizyty u klienta. Szef przy komputerze określa szablon wizyty - najpierw zinwentaryzować towar, przedstawić ofertę, potem przyjąć zamówienie itd. Przedstawiciele otrzymują te informacje bezprzewodowo na swoje smartfony lub tablety i realizują je zgodnie z planem. Na początku główna korzyść dla klientów wiązała się z tym, że handlowcy mogli potwierdzać przyjmowanie pieniędzy elektronicznie i nie musieli zaczynać i kończyć dnia pracy w siedzibie firmy. Dzisiaj system Emigo pozwala firmie analizować rynek i zarządzać sprzedażą, a menedżerowie mają do niego dostęp poprzez portal, który otwierają w przeglądarce internetowej. Stosujemy outsourcing. Nasi klienci nie muszą mieć własnej infrastruktury informatycznej. To ważne, bo ilość informacji o sprzedaży gromadzona przez naszych klientów, jaka przechodzi przez nasz system, wymaga bezpieczeństwa. Dlatego bardzo wcześnie wprowadziliśmy rozwiązanie, które dziś nazywa się chmurą. Dzierżawiliśmy serwery w doskonale chronionym centrum danych w Piasecznie. Musimy też stale nadążać za zmianami technologicznymi. Kilka lat temu na urządzeniach przenośnych królował system Windows Mobile i to na nim działało Emigo. W 2009 roku Microsoft wstrzymał licencję na jego stosowanie w smartfonach. Musieliśmy przepisać nasze rozwiązanie na Androida i na iOS. Był to duży wysiłek, ale poradziliśmy sobie i finałowy efekt był taki, że wzmocniło to naszą pozycję na rynku.

Kto korzysta z tego systemu?

Pierwsze sięgnęły po system ogólnopolskie hurtownie z obszaru chemii domowej i gospodarczej oraz kosmetyków. 90 proc. z nich korzystało z naszego rozwiązania. Kolejną grupą byli producenci: m.in. Johnson & Johnson, Reckitt-Benckiser, L’Oreal, a później wiele firm polskich, np. Polpharma dr Irena Eris, Prymat. Ich przedstawiciele zajmują się merchandisingiem, prezentacją produktów na półkach itd., więc liczba funkcji systemu wzrosła. Potem zrobiliśmy ruch w stronę farmacji. Naszym pierwszym dużym klientem była Polpharma, a teraz obsługujemy pierwszą dwudziestkę firm farmaceutycznych działających w Polsce i pracujących dla nich przedstawicieli aptecznych. Kolejna grupa, która korzysta z Emigo, to przedstawiciele medyczni, którzy propagują wiedzę o produktach wśród lekarzy.

Czyli podbiliście rynek?

W 2014 roku na naszym rozwiązaniu pracowało 4 tys. przedstawicieli handlowych w całej Polsce. Przez nasz system przeszły zamówienia na 6 mld zł. Mam dużą satysfakcję, że nasz system stał się na tyle popularny, że handlowcy jego nazwą określają też inne pokrewne produkty. Nazwa Emigo stała się więc pewnego rodzaju pojęciem. Jesteśmy w naszej branży drugą firmą po spółce należącej do grupy Asseco.

Dlaczego przenosicie się do Technoparku?

Złożyło się na to kilka czynników. Sagra jest firmą rodzinną - moja żona Urszula zajmuje się kwestiami ekonomicznymi, a córka Agata jest dyrektorem operacyjnym. Jesteśmy wszyscy związani ze Szczecinem i chciałem, żeby firma była właśnie tu. Po drugie cały czas poszukujemy nowych rąk do pracy, a zaangażowanie w projekt Technoparku może sprawić, że wartościowi pracownicy znajdą nas. Po trzecie: zatrudniamy ponad 70 osób i nasza obecna siedziba zaczyna nas już ograniczać. Uznaliśmy, że nadszedł najwyższy czas, by otworzyć się na - Szczecin, między innymi dlatego też dołączyliśmy się do Klastra IT oraz wsparliśmy Fundację Netcamp.

Co wniesiecie do Technoparku, jako partner strategiczny?

Kooperację. Jesteśmy otwarci na współpracę z innymi firmami. Będziemy korzystać z outsourcingu - programiści czy grupy programistów będą wykonywać dla nas zlecenia. Przystosowaliśmy już system pracy i architekturę systemu, żeby bezpiecznie zlecać takie prace. Kluczowe jest to, że pracujemy w absolutnie najnowszych technologiach i technikach programowania. Oznacza to, że ludzie, z którymi będziemy współpracowali, będą pracować na równie wysokim poziomie. Nie wykluczamy też, że produkty innych firm z Technoparku będą działać w synergii z naszymi rozwiązaniami.

Prowadzicie rekrutację? Szukacie programistów?

Cały czas, ale nie szukamy koniecznie ludzi o wykształceniu informatycznym. Programistą może zostać każdy, kto jest zorganizowany i posiada wystarczający intelekt. Rdzeń firmy stanowią ludzie, którzy nie mają wykształcenia informatycznego, ale posiadają ogromne zasoby wiedzy powstałej zarówno z teorii, jak i z praktyki. Nieskromnie to zabrzmi, ale potwierdza się moje zdanie, że programowanie jest w pewnym sensie wtórną rzeczą. Nie wystarczy umieć mówić po angielsku, ale trzeba mieć co powiedzieć. A programista to często ktoś, kto tylko potrafi mówić po angielsku. Osoby, które zajmują się programowaniem w Sagry Technology, są więcej niż programistami. To autorzy i zaklinacze rozwiązań. Są źródłem wiedzy, potrafią myśleć samodzielnie i analizować. Każdy z nich może wnieść wartość dodaną do naszych projektów. Szukamy ludzi, którzy nas zainteresują na spotkaniu. Później weryfikujemy ich podczas trzymiesięcznego okresu próbnego. Ludzie pracują u nas po kilkanaście lat. U nas nie ma miejsca na nudę i jeśli dla kogoś to ma znaczenie, to będzie zadowolony pracując z nami.

Najbardziej znane firmy z branży IT kojarzone ze Szczecinem, to podobnie jak Sagra weterani Home.pl, Unizeto Technologies czy Tieto. Dlaczego nie mamy młodych gwiazd na skalę ogólnopolską czy światową? I to mimo funduszy unijnych, Klastra ITC czy właśnie Technoparku.

To może niepolitycznie zabrzmi, ale to nie jest tak, że zrobię start-up i zmienię się w miliardera. Liczby pokazują, jak niewiele firm jest w stanie przetrwać pierwszy rok czy kilka lat, a zupełnie znikoma liczba, na poziomie wygranej w totolotka, odnosi wielki sukces. Pewnie wymienimy razem ze sto znanych firm, ale na początku ich drogi było ich sto tysięcy. Ale czy to oznacza, że nie należy próbować? Nie. Próbować trzeba. Z mojego punktu widzenia sukces osiągnie firma, która pracuje i trwa. Jestem dumny z tego, że mamy stabilną pozycję na rynku, ale nie hamuje to naszych ambicji, naszej pasji i pomysłowości. Nie tylko nadążamy za zmianami, ale też sami poszukujemy nowych rozwiązań.

Czy ma pan jakiś sposób oceny potencjału biznesowego start-upów? Słyszymy co chwila o nowych projektach, ale często ciężko stwierdzić, czy będą z nich pieniądze.

Nie ma takiej miary. Nawet jeżeli ja uważam, że coś ma wielki potencjał, to wcale nie musi się to przełożyć na wynik finansowy. W start-upach en bloc myśli się o rynku konsumenckim, czyli o miliardowej populacji w skali świata i to ona będzie „głosować” na dany projekt. A nie ma mechanizmów oddziaływania na taką populację - zarówno w biznesie, jak i w polityce. To rynek „głosuje”. Jest to w sumie fajne - to swego rodzaju przygoda i gra w nieznane. Często okazuje się, że sukces jest z zupełnie innej strony. Przykładem jest Google, które powstawało z woli dostarczenia wyszukiwarki, a zarabia na reklamie.

Przy pana biurku stoją kije golfowe. Wolny czas spędza pan na polu golfowym?

Teraz rzadziej, ale moja przygoda z golfem trwa ponad 20 lat. Zaczynałem na nieistniejącym już polu w Łukęcinie. Bardzo lubię natomiast filmy akcji i książki. Właśnie czytam „Bez litości” Lee Childa. Spędzam też wolny czas bawiąc się z 10-letnim wnukiem Filipem.

Dziękujemy za rozmowę.

W dwa ognie zagrali Włodzimierz i Michał Abkowiczowie

fot . M. SZCZEPKOWSKA  





Wydawca
ABKOWICZ PRESS

ul.Cukrowa 45-5,
71-004 Szczecin,

Adres redakcji
Świat Biznesu
al. Piastów 48/515
70-311 Szczecin
tel.+48 601 335 804
redakcja@swiatbiznesu.com

Redaktor naczelny
Włodzimierz Abkowicz

Zespół redakcyjny
Michał Abkowicz
Paweł Stężała
Magdalena Szczepkowska

Stali felietoniści
Jacek Batóg
Stanisław Flejterski
Dariusz Zarzecki

Współpraca
Krzysztof Jach
Elżbieta Kubowska
Mieczysław Manik
Ewa Podgajna

Skład kolumn
Monika Gerlicka
tel. 603 557 311
monika@vemo.pl

Reklamy i ogłoszenia
tel. +48 601 335 804
reklama@swiatbiznesu.com

Druk
Rex-Druk
ul.Dębogórska 34
71-717 Szczecin
tel. 91 428 11 11

Redakcja nie zwraca materiałów
niezamówionych oraz zastrzega sobie
prawo opracowania redakcyjnego
tekstów przyjętych do druku.

Redakcja nie odpowiada za
merytoryczna treść reklam, ogłoszeń
i tekstów sponsorowanych.

Świat Biznesu w Internecie: www.swiatbiznesu.com
| Strona Główna |  Kontakt | 
 
CMS System, Powered by

Liczba odwiedzin: 2880190