|
Biznes bez iluzji: Między Clinton a Obamą
Powiem szczerze – brakuje mi podniecenia towarzyszącego wyborom i kampaniom wyborczym. Rząd Tuska uroczyście podsumował swoje 100 dni i nic nie wskazuje na skrócenie jego kadencji. Do wyboru nowego prezydenta jeszcze daleko. Wieje nudą! Cóż, z braku krajowej adrenaliny polityczno – ekonomicznej zajęłam się sytuacją w Stanach. A tam..., Amerykanie zdaje się stoją przed wielkim dylematem. Zwykle emocje wyborcze w USA ograniczały się do rozróżnienia między demokratami a republikanami. Tym razem wszystko wskazuje na wygraną demokratów, a wtedy... albo kobieta albo „czarny” zostanie prezydentem. W przypadku wygranej Hilary Clinton byłby to w historii amerykańskiej prezydentury debiut płci pięknej. Podobnie, wybór Baracka Obamy byłby debiutem innego koloru w Białym Domu. Polityczne dylematy amerykanów emocjonują mnie tym bardziej, że jako ekonomista nie widzę żadnej różnicy między oboma kandydatami demokratów (oczywiście poza płcią i kolorem skóry). Zarówno Pani Clinton, jak i Pan Obama nie mają żadnego programu gospodarczego. Oboje wdzięczą się uroczo do amerykańskiej widowni, nie mając nic konkretnego do zaoferowania. Tymczasem gospodarka amerykańska potrzebuje dzisiaj bardzo mądrych pomysłów na uzdrowienie. Nie ulega wątpliwości, że perspektywy gospodarcze w USA uległy pogorszeniu na skutek zaburzeń na rynkach finansowych, a także osłabienia koniunktury i stale rosnących cen ropy naftowej. W rezultacie tempo wzrostu gospodarczego słabnie i wyraźnie rośnie zagrożenie kryzysem. Największym zmartwieniem Amerykanów jest kryzys na rynku nieruchomości. Już ponad rok temu wielki Allan Greenspan (były szef FEDu) przestrzegał, że kłopoty ze spłacaniem tzw. ryzykownych kredytów hipotecznych (subprime mortgages) mogą przenieść się na pozostałe gałęzie gospodarki, zwłaszcza, że ceny domów przestały rosnąć. W istocie, dzisiaj cała gospodarka amerykańska jest porażona wirusem recesji z rynków nieruchomości i finansowych. Niestety, kandydaci do fotela w gabinecie owalnym nie mają pojęcia jak zahamować te negatywne trendy. Restrukturyzacja naprawcza gospodarki amerykańskiej w wykonaniu demokratów jest więc mało prawdopodobna. I na nic się nie zdadzą dalsze obniżki stopy procentowej przez FED. Na nic też sztuczne pompowanie kapitału do sektora finansowego. Na nic akcje zapomogowe dla bankrutujących kredytobiorców. Ameryce potrzebny jest dzisiaj prezydent - ekonomista. Jaki morał? Nieważna płeć, nieważny kolor skóry – ważna wyobraźnia ekonomiczna! Morał ten dedykuję moim rodakom. Na przyszłość pod rozwagę! Aneta Zelek Dr hab. Aneta Zelek, profesor Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu w
Szczecinie, prorektor ds. rozwoju, dyrektor generalny Centrum Rozwoju
Biznesu ZPSB
|