|
Czas na Bałtyk!
„Świat Biznesu” rozmawia z
Władysławem Husejką, marszałkiem województwa
zachodniopomorskiego. -Co uważa Pan za największy swój
sukces w minionym 2009 roku?
- Za największy sukces województwa
zachodniopomorskiego uważam awans o dwie pozycje, z miejsca ósmego
na szóste, w rankingu atrakcyjności inwestycyjnej regionu.
Przykładem na to jest, chociażby wmurowanie w ub. roku w
Stargardzie kamienia węgielnego pod fundamenty fińskiej fabryki
urządzeń i maszyn przeładunkowych Cargotec. Jest to największa
inwestycja produkcyjna w Polsce w 2009 roku o wartości 64 mln
złotych.
W trakcie forum regionów Polska -
Japonia w Tokio, w którym uczestniczyłem, głos zabrał m.in.
przedstawiciel japońskiego koncernu Bridgestone, który uruchomił
fabrykę opon w Stargardzie. Przedstawił argumenty, które
ostatecznie przekonały japoński koncern do zainwestowania na
Pomorzu Zachodnim. Istotnym argumentem okazała się nie tylko
dostępność komunikacyjna czy też dostępność siły roboczej,
ale także bliskość ośrodka kultury i nauki jakim jest Szczecin, a
także międzynarodowej szkoły z angielskim językiem nauczania,
zlokalizowanej przy Korpusie NATO.
- A więc liczą się nie tylko
twarde realia gospodarcze
-Zachodniopomorskie dziś, to dwa
ośrodki naukowe i kulturalne w Szczecinie i Koszalinie. Z kolei
bliskość Berlina oznacza - dzięki połączeniom lotniczym -
kontakt z całym światem. W niedawnej rozmowie, Erwin
Sellering, premier kraju związkowego
Meklemburgii-Pomorza
Przedniego, stwierdził, że zachodnia część landu ciąży
ku Hamburgowi, który jest ważnym ośrodkiem kultury i nauki.
Natomiast wschodnia część landu nie posiada w pobliżu takiego
ośrodka w Niemczech. Zdaniem Selleringa funkcję taką może w
przyszłości spełniać właśnie Szczecin. Uważam, że nasze
uczelnie mogą być szansą dla potencjalnych studentów niemieckich.
- Ale te walory stolicy województwa
i jej położenia nie zachęciły jednak inwestorów zagranicznych do
zainwestowania w Stocznię Szczecińską.
- Musimy przyjrzeć się jak ten
problem rozwiązywały inne państwa europejskie, w których upadały
stocznie. Jeśli nie ma inwestorów do produkcji statków, trzeba
szukać alternatywy, jak wykorzystać ten potencjał, przede
wszystkim potencjał ludzki, o wysokich kwalifikacjach zawodowych.
Co w zamian? Dziś sztuką nie jest
wyprodukować produkt, lecz sprzedać go i to dobrze. A sprzedać
można dobrze, tylko produkty najwyższej technologii.
Nasuwa mi się skojarzenie z Koszalinem
sprzed kilkunastu lat. Tam upadły PGR i wszystkie państwowe
przedsiębiorstwa. To był teren spalonej ziemi. I ku zaskoczeniu
wielu, gdy stworzyliśmy dobre warunki do inwestowania, zaczęła się
rodzic koszalińska przedsiębiorczość. Dziś to właśnie w
Koszalinie pojawiają się takie projekty, jak ten, kiedy to
producent okien wspólnie z muzykiem i restauratorem patronują
utworzeniu w Koszalinie Teatru Muzycznego.
-Jest to przykład na aktywność
rodzimych inwestorów
-Proszę spojrzeć na nasz pas
wybrzeża. Robi się z tego wielki plac budowy. W Kołobrzegu jednym
z inwestorów luksusowego hotelu Aquarius jest przedsiębiorca
kołobrzeski! Dziś mamy już stosunkowo wysoki poziom infrastruktury
turystycznej i wypoczynkowej, począwszy od Świnoujścia, a
skończywszy na Jarosławcu. Uważam, ze nadszedł więc czas na
Bałtyk Taką zresztą nazwę nosi wspólna kampania promocyjna
województw pomorskiego i zachodniopomorskiego
-Ale nad morze trzeba wygodnie
dojechać
- Odpowiadamy za drogi wojewódzkie,
które liczą dziś 2100 kilometrów. Naszym założeniem jest
zwiększanie dostępności komunikacyjnej do wybrzeża oraz
rozwiązanie problemów komunikacyjnych w poszczególnych miastach.
W wieloletnim planie inwestycyjnym
zbudujemy dziesięć obwodnic miast. Znacząca część środków
finansowych na drogi pochodzi z Unii Europejskiej. W okresie
programowania 2007- 2013 przeznaczymy na drogi prawie 528 mln
złotych. Takich pieniędzy historia nie pamięta. Na modernizację i
poprawę jakości nawierzchni dróg przeznaczamy także środki z
budżetu wojewódzkiego. Dziś mamy lekkie opóźnienie, związane z
okresem dostosowania polskiego prawa w zakresie ochrony środowiska z
prawem UE, ale w bieżącym roku chcemy uruchomić wszystkie
inwestycje drogowe, które zaplanowaliśmy. Moim marzeniem jest, by
jak najszybciej droga ekspresowa S3 miała połączenie z autostradą
A2 do Warszawy. Również niezwykle ważnym jest oddanie obwodnic
Nowogardu i Wałcza.
-Unijne pieniądze przeznaczamy nie
tylko na drogi. Jak zostały wykorzystane?
- Zaplanowaliśmy, że w ub. roku
wykorzystamy ponad 440 mln złotych, z tego z Europejskiego Funduszu
Rozwoju Regionalnego 365 mln złotych. Plan ten został przekroczony!
Województwo zachodniopomorskie plasuje się na 4. miejscu w kraju
pod względem wykorzystania środków unijnych. Warto dodać, że w
2009 roku przystąpiliśmy, jako jedno z nielicznych województw, do
nowoczesnego instrumentu inżynierii finansowej, jakim są fundusze
pożyczkowo - poręczeniowe dla małych i średnich przedsiębiorstw
Jeremie. Koszty związane z tym funduszem są mniejsze od kosztów
bankowego kredytu. Podpisaliśmy też umowę z Europejskim Bankiem
Inwestycyjnym w sprawie pożyczek na realizację procesów
rewitalizacyjnych w ramach unijnego projektu Jessica.
-Wkroczyliśmy w Nowy Rok. Na co
można liczyć w ostatnim roku kadencji.
Pracujemy nad budżetem zadaniowym oraz
nad aktualizacją strategii rozwoju województwa
zachodniopomorskiego. Rozpoczęliśmy prace nad budową
zachodniopomorskiej sieci teleinformatycznej opartej o internet
szerokopasmowy. Uruchomimy też system monitorowania sytuacji
społeczno – ekonomicznej w regionie i zakończymy prace nad
aktualizacją regionalnej strategii innowacyjności.
- A czego, Pana zdaniem nie udało
się w 2009 roku dokonać ?
- Mam pewien dyskomfort ze względu na
to, że nastąpiło pewne opóźnienie w realizacji inwestycji
drogowych jak również ze względu na to, że nie udało nam się
skończyć prac nad aktualizacją planu przestrzennego
zagospodarowania województwa. Ale przyczyny tych opóźnień w obu
wypadkach, znajdują się poza nami.
Nie udało mi się też przekonać
niektórych osób ze Szczecina, które wciąż uważają ze marszałek
wywodzący się z Koszalina za mało działa na rzecz stolicy
województwa. Mam jednak nadzieję, że po zakończeniu kadencji, w
końcu bieżącego roku, gdy będę wracać do Koszalina – opinie
te diametralnie się zmienią.
-Czy oznacza to, że nie będzie się
Pan ubiegał o kolejną kadencję marszałkowską.
- W życiu publicznym obowiązuje
kadencyjność. Zaplanowałem swoją pracę na rzecz regionu na jedną
kadencję 2007-2010, która dobiega końca. Nie ukrywam, że
chciałbym wystartować w najbliższych wyborach na stanowisko
prezydenta Koszalina.
Jeśli partia, do której należę,
uzna, że moja wiedza i umiejętności okażą się przydatne do
pełnienia takiej funkcji, sprawi to mi satysfakcję i stanie się
nowym wyzwaniem.
-Dziękuję za rozmowę
Rozmawiał : Włodzimierz Abkowicz
Fot.archiwum
|