strona główna
  Wybieramy Perły Biznesu 2019

Rozpoczyna się szesnasta edycja konkursu „Perły Biznesu”. Zgłoszenia
kandydatów przyjmujemy w dwóch kategoriach – Wydarzenie Gospodarcze
2019 i Osobowość Biznesu 2019. Organizatorem konkursu jest redakcja
„Świata Biznesu”.

DOWIEDZ SIĘ JAK ZGŁOSIĆ KANDYDATÓW DO NAGRODY>>

AKTUALNE WYDANIE
PARTNERZY
PATRONATY
PREZENTACJE
Swiat Biznesu 9-10/2008

  HOME    Swiat Biznesu 9-10/2008    

Kłopotliwe pieniądze?

Ruszyły pierwsze konkursy w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Zachodniopomorskiego. Jako pierwsi po pieniądze z Unii Europejskiej sięgną przedsiębiorcy. Czy uda się wykorzystać szansę, jako dla rozwoju regionu niesie 835 mln euro zapisanych w RPO na lata 2007-2013? Do dyskusji na ten temat zaprosiliśmy przedstawicieli: biznesu, nauki i administracji samorządowej. W rozmowie wzięli udział: dr Adam Kowalczyk, pracownik naukowy Wydziału Zarządzania i Ekonomiki Usług Uniwersytetu Szczecińskiego, Daniel Owczarek, wiceprezes zarządu Zachodniopomorskiej Grupy Doradczej, Marcin Szmyt, dyrektor Wydziału Zarządzania RPO Urzędu Marszałkowskiego i Dariusz Więcaszek, prezes Północnej Izby Gospodarczej.

Redakcję reprezentowali Włodzimierz Abkowicz i Magdalena Szczepkowska.

Przypomnijmy, jaka jest idea RPO i dla kogo przeznaczona jest zapisana w programie unijna kasa?

Marcin Szmyt: - RPO jest jednym z programów, który w ramach perspektywy finansowej 2007-2013 ma służyć realizacji polityki spójności w Polsce. Polityka spójności polega na zmniejszeniu zróżnicowań w poziomie rozwoju gospodarczego, wykorzystaniu kapitału ludzkiego i eliminowaniu barier dostępności pomiędzy unijnymi obszarami bogatymi a biednymi. Polska w tym okresie programowania jest największym beneficjentem tej polityki.

Obok programów operacyjnych realizowanych na poziomie krajowym jest również 16 programów regionalnych. Każde z województw samodzielnie- chociaż przy współpracy z Ministerstwem Rozwoju Regionalnego- projektowało swój program operacyjny. Po raz pierwszy przy podziale środków unijnych poszczególne samorządy województw uzyskały tak duże kompetencje. To władze wojewódzkie są bowiem odpowiedzialne za wdrażanie środków przypisanych do programów operacyjnych na poziomie regionalnym i pełnią funkcję instytucji zarządzających. Odpowiadają więc przed Komisją Europejską za sposób wydatkowania środków przypisanych do programu. W przypadku naszego województwa, do Zachodniopomorskiego, do 2015 roku, trafi ponad 835 mln euro.

Sporą część tych środków zarząd województwa, odpowiedzialny za programowanie, przeznaczył na wsparcie innowacyjnej gospodarki i wprowadzanie w regionie nowych technologii, a w ramach tej osi – na wsparcie dla małych i średnich przedsiębiorstw(MSP). Do sektora MSP trafi w ten sposób blisko 121 mln euro z RPO.

Rozmawiamy na początku września 2008 i mamy za sobą 20 miesięcy bezczynności. Do tego zaczęło się od falstartu. Konkursy dla przedsiębiorców ogłoszone 31 marca br. zostały anulowane i ponownie ogłoszono je dopiero w lipcu.

IMG_1859.JPGMarcin Szmyt: - Negocjacje programu z Komisją Europejską zakończyły się we wrześniu 2007 r. W październiku RPO zostało podpisane w Brukseli, a dopiero w lutym br. zostały podpisane kontrakty wojewódzkie, czyli porozumienia miedzy zarządami województw a rządem w sprawie doposażenia programów w środki.

Na tempo ogłaszania konkursów nałożyły się problemy, m.in. ze zgodnością prawa polskiego z unijnym przy ocenie oddziaływania inwestycji na środowisko. Dlatego nasze województwo anulowało ogłoszone pod koniec marca konkursy.

 

Nie boicie się panowie, że tego typu przypadłości mogą się w przyszłości powtarzać?

IMG_1838.JPGDaniel Owczarek: - Nie unikniemy takich wpadek. Jako kraj członkowski jesteśmy zobligowani do implementacji pewnych dyrektyw, rozporządzeń wspólnotowych na grunt prawodawstwa polskiego. Przy tej jakości polityków, którzy zasiadają w Sejmie, możemy się spodziewać, że takich bubli prawnych, niedostosowań do prawa unijnego, może być sporo. Wydaje mi się, że jednak lepiej wstrzymać czasami realizację pewnych programów - jak to się stało - niż później zwracać otrzymane środki unijne.

 

 

A jak na ten falstart RPO zareagowali przedsiębiorcy?

IMG_1856.JPGDariusz Więcaszek: - Mój przedmówca reprezentuje myślenie biurokraty. I słusznie, dlatego, że ktoś musi porządku pilnować. Zgadzam się z tym, że potrzebne jest dostosowanie prawa. Sytuacja taka kojarzy mi się jednak ze zjawiskiem, które często występuje np. przy budowie dróg. Kiedyś budowlaniec ze Szczecina opowiadał mi, jak budował jedną z głównych arterii miasta. Dokumentacja była gotowa od piętnastu lat, a na wykonanie przeznaczony był jeden rok. Trzeba było więc skończyć budowę w grudniu, czyli asfaltować jezdnię wtedy, kiedy nie powinno się tego robić. Wszystko po to, by wykorzystać pieniądze jeszcze w mijającym roku.

Obawiam się, że to idzie w podobnym kierunku. Przedsiębiorcy jakoś sobie poradzą. W stabilnych warunkach gospodarczych takie opóźnienie nie miałoby specjalnego znaczenia. Ale tak nie jest. Dziś jest wzrost gospodarczy i właśnie w takiej sytuacji najlepiej wykorzystuje się środki. Gdy nadejdzie kryzys - to nie pomogą żadne dodatkowe pieniądze: zwija się "zabawki", zwalnia się ludzi i przestaje się robić zakupy. I to jest największe zagrożenie - wzrost nie będzie trwał wiecznie, a czas ucieka.

Obawia się więc pan, że przedsiębiorcy nie zdążą nawet wyciągnąć ręki po pieniądze z Unii Europejskiej?


Dariusz Więcaszek: - Jest takie niebezpieczeństwo, a znam mnóstwo firm, które aktualnie bardzo potrzebują środków na nowoczesne technologie. Dlatego z niepokojem patrzę na te opóźnienia.

IMG_1915.JPGAdam Kowalczyk: - Zgadzam się z prezesem Więcaszkiem, że w pewnym momencie pojawi się znak zapytania, czy inwestycję realizować, a jeśli tak to, w jakim zakresie. Można oczywiście wstrzymać oddech, ale i tak nie ma się gwarancji, że otrzyma pieniądze z RPO, bo konkurencja jest duża. Do tego dochodzą zawiłości prawne m.in. z oceną oddziaływania inwestycji na środowisko.

 

 

 

 


Dariusz Więcaszek: - Jest jeszcze jedna sprawa. Jeżeli zaczyna się inwestycję, to trzeba ją realizować szybko. Sam znalazłem się kiedyś w sytuacji, w której czekałem na pozwolenie na budowę aż 12 miesięcy i praktycznie po jego uzyskaniu inwestycja stała się już bezsensowna. W tym czasie w Polsce powstało wiele podobnych zakładów wytwarzających dany produkt , który przestał być konkurencyjny.

Dziś świat tak szybko pędzi do przodu, że jeżeli planuje się coś rzeczywiście innowacyjnego, to za rok może już to nie być żadną nowością. I dlatego nie dziwię sie narzekaniom na to - choć wiem, że nie wszystko zależy od Urzędu Marszałkowskiego - że proces wdrażania w Polsce prawa unijnego jest kulawy.

Adam Kowalczyk: - Kolejne problemy wiążą się z dokumentacją na pozwolenie na budowę Urząd Marszałkowski ma wymagania, które wynikają z regulacji europejskich. Przedsiębiorcy będą proszeni o dokumenty, które mają uzupełnić, a urzędy, w których mają to załatwić często nie są do tego przygotowane. “Stają okoniem" wobec takich przedsiębiorców. Wydają postanowienia nie zawsze zgodne z wytycznymi. Dotyczy to także wspomnianych już uwarunkowań środowiskowych, które muszą być spełnione, by inwestycja mogła ruszyć.

Daniel Owczarek: - To jest efekt braku ustawy o ochronie środowiska, która powinna transponować prawo wspólnotowe na grunt krajowy. Przedsiębiorcy najchętniej sprawy ochrony środowiska zamietliby pod dywan. Jest u nas kulawe prawo w tym względzie, ale nikt go nie stosuje. I w tym momencie, kiedy sięgamy po pieniądze publiczne i trzeba pokazać elementy środowiskowe, okazuje się, że przedsiębiorcy są kompletnie do tego nieprzygotowani.

Czyli chce pan powiedzieć, że poniekąd przedsiębiorcy sami sobie zawinili?

Daniel Owczarek: - Trudno powiedzieć, że tylko oni zawinili.

Adam Kowalczyk: - Jak się ryba w wodzie wychowała, to woda jest jej naturalnym środowiskiem.

Daniel Owczarek: - Inaczej jest w dużych przedsiębiorstwach, które wcześniej musiały zmierzyć się z problemami środowiska, żeby móc np. prowadzić działalność gospodarczą, Duże firmy, np. Zakłady Chemiczne "Police", nie mają problemu z dostosowaniem zakładów do prawodawstwa wspólnotowego.

Marcin Szmyt: - Jeśli spojrzymy na harmonogram konkursów w ramach RPO, to pierwsze konkursy, które ruszyły w lipcu, są konkursami skierowanymi do przedsiębiorców.

Ale przedsiębiorcy, którzy złożyli już wnioski jeszcze nie mogą rozpocząć inwestycji.

Marcin Szmyt: - Mogą, ale na własne ryzyko. Stuprocentową pewność, że otrzymali dofinansowanie, będą mieć w drugim kwartale 2009 roku, kiedy proces wyboru projektów zostanie zakończony.

Ale od decyzji do pieniędzy daleka droga.

Daniel Owczarek: - A nie! Są pewne zmiany na lepsze! Co trzy miesiące beneficjent jest zobowiązany do aplikowania o płatności pośrednie, o refundację części poniesionych kosztów. Jest to ułatwienie, które poprawa płynności inwestycji.

Mówimy o niedoskonałościach programu. Czy głos przedsiębiorców jest brany pod uwagę?

Dariusz Więcaszek: - Mamy swojego przedstawiciela w Zachodniopomorskim Komitecie Monitorującym i nasza współpraca z Urzędem Marszałkowskim układa się dobrze. Wiele zgłoszonych przez przedsiębiorców uwag i spostrzeżeń zostało zauważonych i zmienionych pozytywnie. Np. biznes plan miał być przygotowany w Excelu. Na nasz wniosek część można już wypełniać w Wordzie. Kolejna sprawa dotyczy pozwoleń na budowę. Na etapie składania wniosków wystarczy dostarczenie warunków zabudowy.

A kto będzie oceniał wnioski ?

Dariusz Więcaszek: - Jest to ważna sprawa. Z naszych obserwacji wynika, że muszą to być specjaliści wysokiej klasy, z doświadczeniem praktycznym. Projekt można bowiem napisać tak, żeby dostosować go do wytycznych, sensowność projektu może więc ocenić tylko specjalistą.

Marcin Szmyt: - Ocena formalna odbywa się na poziomie Urzędu Marszałkowskiego, zaś ocena merytoryczna będzie wykonywana w ramach Komisji Oceniających Projekty, w której zasiądą eksperci.

Znamy wielu przedsiębiorców, którzy są znakomitymi biznesmenami, potrafią wprowadzić myśl techniczną w życie, ale kiedy mają zabrać się za pisanie projektu, jest to dla nich czarna magia.

Adam Kowalczyk: - Powiem tak: niech piekarz chleb piecze, a murarz dom buduje. Żeby napisać dobry projekt, to trzeba poświęcić na to mnóstwo czasu i dysponować niemałą wiedzą. Przedsiębiorcy mają swój rdzenny biznes, zajmują się nim na co dzień i w tym są dobrzy. Nie można być dobrym we wszystkim. W takiej sytuacji zasadne jest skorzystanie z pomocy kogoś, kto się zajmuje sporządzaniem projektów unijnych.

Ale jeśli ktoś prowadzi mikrofirmę, to czy stać go na usługi doradcy?

Daniel Owczarek: - Sugeruję potraktować inwestycję jako pewnego rodzaju proces. Jeśli prowadzimy mikrofirmę, to warto skorzystać najpierw z dotacji na doradztwo. Na pierwszym etapie trzeba przygotować organizację firmy do absorpcji środków, a nie jak to jest w większości przypadków - huzia na Józia! Rzucili kasę, więc rzucajmy się na nią łapczywie, kompletnie bez przygotowania.

Przedsiębiorcy, niestety, nie zawsze chcą się uczyć i skorzystać z porad mądrych ludzi. W poprzednich latatach wiele środków na doradztwo nie zostało wykorzystanych.

Marcin Szmyt: - Dotacje na doradztwo będę wynosić maksymalnie do 40 tys. złotych. Konkurs ruszy we wrześniu. Za te pieniądze będzie można przygotować biznes plany do kolejnych konkursów inwestycyjnych, które planujemy wiosną 2009 roku.

Czy grożą przedsiębiorcom przypadki, że trzeba będzie zwracać otrzymane pieniądze unijne?


Adam Kowalczyk: - Grożą. Niektórzy popełnili błędy na etapie pisania projektów, bo np. napisali, że zatrudnienie lub sprzedaż będzie im rosnąć rokrocznie o 20 proc., a wcale tak nie musi być.

Dariusz Więcaszek: - Ostrzegam przed łatwym myśleniem o środkach unijnych. Najtrudniejszy moment to rozliczanie pieniędzy. Niejednemu przedsiębiorcy zajrzało już w oczy widmo zwrotu środków. Należy więc szukać firmy doradczej, która nie tylko napisze wniosek, ale i pomoże go rozliczyć. O inwestycji trzeba myśleć całościowo, aż do podpisania ostatniego kwitu i rozliczenia inwestycji.

Marcin Szmyt: - Ubieganie się o dotację i jej uzyskanie to jest dopiero początek długiej drogi, by móc się cieszyć z przedsięwzięcia dofinansowanego środkami z UE. Urząd Marszałkowski zrobi wszystko, żeby przedsiębiorca nie był narażony na czynniki zewnętrzne, które by spowodowały konieczność zwrotu pieniędzy. Do przedsiębiorcy należeć zaś będzie realizowanie projektu zgodnie z umową o dofinansowanie.

Daniel Owczarek: - Wszyscy skupiamy się na pozyskiwaniu pieniędzy, a nie na uzyskaniu celu, jaki sobie stawiamy, A celem nie jest zdobycie pieniędzy, tylko zdobycie pozycji konkurencyjnej na rynku.

Dariusz Więcaszek: - Przypomina to mi sytuację z początku lat 90., kiedy wszyscy zakładali spółki z o.o., a dopiero później zastanawiali się, co z nimi zrobić.

Dziękujemy za rozmowę.

Foto: (M.Abkowicz)





Wydawca
ABKOWICZ PRESS

ul.Cukrowa 45-5,
71-004 Szczecin,

Adres redakcji
Świat Biznesu
al. Piastów 48/515
70-311 Szczecin
tel.+48 601 335 804
redakcja@swiatbiznesu.com

Redaktor naczelny
Włodzimierz Abkowicz

Zespół redakcyjny
Michał Abkowicz
Paweł Stężała
Magdalena Szczepkowska

Stali felietoniści
Jacek Batóg
Stanisław Flejterski
Dariusz Zarzecki

Współpraca
Krzysztof Jach
Elżbieta Kubowska
Mieczysław Manik
Ewa Podgajna

Skład kolumn
Monika Gerlicka
tel. 603 557 311
monika@vemo.pl

Reklamy i ogłoszenia
tel. +48 601 335 804
reklama@swiatbiznesu.com

Druk
Rex-Druk
ul.Dębogórska 34
71-717 Szczecin
tel. 91 428 11 11

Redakcja nie zwraca materiałów
niezamówionych oraz zastrzega sobie
prawo opracowania redakcyjnego
tekstów przyjętych do druku.

Redakcja nie odpowiada za
merytoryczna treść reklam, ogłoszeń
i tekstów sponsorowanych.

Świat Biznesu w Internecie: www.swiatbiznesu.com
| Strona Główna |  Kontakt | 
 
CMS System, Powered by

Liczba odwiedzin: 2885597