|
Klub szlachetnych uczynków
„Świat Biznesu” rozmawia z Mirosławem Morozem, prezydentem Rotary Club Szczecin.
W tym roku wasz klub kończy 18 lat
- Rotary Club Szczecin przyjęty został do grona Rotary International w lipcu 1990 r. Był to pierwszy klub rotariański w mieście. Powstał z inicjatywy własnej środowiska szczecińskiego i przy pomocy szwedzkich klubów, należących do Dystryktu obejmującego południowo-zachodnią Szwecję i Polskę. Wiele skorzystał też z koleżeńskiego wsparcia klubów angielskich.
To klub męski. Dlaczego?
-Taka jest nasza tradycja. Wielokrotnie trwały rozmowy na temat klubu mieszanego. Wszystko przed nami. Póki co nasz Klub zrzesza 35 członków, którzy chcą zrobić coś dobrego dla społeczności w której żyjemy.
Nie można się do was po prostu zapisać.
- Nie, trzeba mieć dwóch członków wprowadzających. Po to, aby do Rotary nie trafiały osoby przypadkowe, a jedynie takie, które wyróżniają się w swoich środowiskach, reprezentują obok wysokich standardów etycznych nieprzeciętne kwalifikacje zawodowe, poparte wieloletnim doświadczeniem. W klubie są przede wszystkim takie osoby, których sercom bliska jest idea niesienia pomocy potrzebującym.
Czego oczekujecie od swoich członków?
- Zaangażowania i wysiłku w realizacji nadrzędnego zadania, którym jest pełnienie służebnej roli wobec ludzi i środowisk, wymagających wsparcia i pomocy. Statutowym obowiązkiem rotarianina są składki członkowskie, uczestniczenie w cotygodniowych spotkaniach i aktywne działanie dla wspólnych celów.
A jednak przynależność do Rotary to w opinii niektórych elitarna rozrywka. Ceremonie, rytuały, cotygodniowe spotkania w starannie dobranym gronie.
- Przynależność do klubu to zaszczyt i ciężka praca. Aby klub mógł pochwalić się dużymi osiągnięciami muszą funkcjonować pewne struktury, muszą być realizowane założone na każdy rok cele, w tym przynajmniej jedna duża akcja charytatywna. Spotyka się nieprawdziwe opinie na temat ruchu rotariańskiego, ale należy konsekwentnie wykonywać swoje zadania i prawda z czasem dotrze do wszystkich.
Jak pan trafił do Rotary?
- Ponad 12 lat temu przyjąłem zaproszenie moich dwóch kolegów. Widocznie zauważyli, że jestem osobą nieobojętną na problemy i tragedie innych ludzi. Kiedy przez lata od podstaw budowałem swoją firmę, widziałem wokół osoby, którym szczęście nie sprzyjało, a tragedie związane np. z chorobą krzyżowały życiowe plany. Poznałem dzieci, które - pozbawione rodzicielskiej troski lub dotknięte straszliwą chorobą - bardzo cierpiały. Zawsze chciałem coś z siebie ofiarować innym. Klub jest do tego idealnym miejscem. Dodatkowo panuje tu dobra atmosfera, a kontakty z rotarianami z Europy i świata pozwalają korzystać z ich bogatych doświadczeń.
W klubie macie także marszałka województwa.
- To zaszczyt, że nasz kolega został powołany na tak ważny urząd. Mimo, że marszałek jest bardzo zajęty, uczestniczy w ważnych imprezach klubowych, służy radą i pomocą. Jesteśmy dumni także z naszego klubowego kolegi Wojtka Czyżewskiego, który jest Koordynatorem Strefy Rozwoju Członkostwa w Rotary International. Jest tylko 64 takich koordynatorów na świecie.
Jakie były najważniejsze wasze przedsięwzięcia?
- Z wielu naszych przedsięwzięć wyminie takie jak zakup specjalistycznego aparatu rentgenowskiego dla Szpitala Dziecięcego w Szczecinie, cystoskopu dla szpitala przy Unii Lubelskiej, sprzętu do rehabilitacji zawodowej osób niepełnosprawnych dla Dębna Lubuskiego. Z naszej inicjatywy zakupiliśmy aparaturę do badań wysiłkowych serca dla Szpitala w Zdunowie, respiratory dla ZOZ Szczecin Zdroje, samochód dla hospicjum dziecięcego. Świadczymy pomoc dla Domu Opieki Społecznej w Moryniu i Domu Dziecka w Binowie. W tym roku zorganizowaliśmy koncert charytatywny z udziałem Gordona Haskella. Dzięki hojności wspaniałych ludzi, firm i instytucji, udało nam się zebrać rekordową kwotę 81 tysięcy zł! Chciałbym najgoręcej za to podziękować. Celem był zakup aparatury medycznej dla Zachodniopomorskiego Hospicjum Dziecięcego.
Czy macie już wyznaczony kolejny cel? Kogo zamierzacie wesprzeć.
- Sukces koncertu Gordona Haskella wysoko stawia poprzeczkę, ale nie boimy się wyzwań. Chcemy, aby następne koncerty miały podobny charakter, łączyły bogate przeżycia artystyczne z hojnością uczestników koncertu. Duży projekt do którego się przygotowujemy to zakup dla Szpitala Klinicznego Nr 1 w Szczecinie aparatu do nawigacji przy operacjach skoliozy u dzieci, który kosztuje 150 tys. dolarów..
Życzę realizacji tego szczytnego celu. Dziękuję za rozmowę
Rozmawiała: Anna Gniazdowska
Foto: Mirosław Moroz: -Dzięki hojności wspaniałych ludzi udało nam się zebrać rekordową kwotę 81 tysięcy zł na rzecz Zachodniopomorskiego Hospicjum Dziecięcego. (archiwum)
|