|
Na przekór: Marka marki
To już, jak mamy markę naszego miasta i już rozgorzała dyskusja z tej okazji. Na ten felieton porzucam komentowanie wielkiej polityki i napiszę parę słów o marce Szczecina. Będąc rzeczoznawcą informatyki z numerem 006 - mniejszym, a więc lepszym niż Bond - udokumentowanym poniższą pieczęcią: 
Wiem, że używając obcych i niezrozumiałych słów mogę podwyższyć rachunek dla klienta. Przykładowo rachunek za „reorganizację” – 100%. Jeżeli to będzie „reinżyniering” – już 105%. Natomiast gdy będzie „REENGINEERING” – to już 125%, ale za RE – ENGINEERING – śmiało 133% i klient płaci bez mrugnięcia. Jednak twórcy koncepcji nowej marki Szczecina przebili mnie całkowicie. Nie dość, że nową markę Szczecina (pływające ogrody) podano w języku obcym to jeszcze piszą to tak, że nikt nie wie co to jest. Ma intrygować jeszcze 40 lat. Tu już rachunek musi być najmniej na 150%. Podziwiam spryt, i podaję mój przepis na markę za darmo1: - Szczecin musi mieć dwie drużyny w ekstraklasie, - Szczecin musi mieć nawierzchnie ulic bez dziur a nie z pływającego asfaltu, - Szczecin nie może mieć komunalnych kamienic zamienianych w slumsy, - Szczecin nie może być jedynym miejscem na świecie, w którym są komunalne wille, - Szczecin nie może być miastem pływającym w brudzie - a w czystości. Tymczasem mamy już pierwszą prawdziwą pływającą marką Szczecina! To Las Arkoński pływający w brudzie, rozjeżdżany końmi pod okiem posterunku Konnej Policji. Pierwszy krok już jest, byle tak dalej. Wojciech Olejniczak Dr hab. Wojciech Olejniczak, informatyk, rektor Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu, profesor Politechniki Szczecińskiej
|