|
Na przekór: Nazywam się James, Bond James … zmieszany nie wstrząśnięty
Tytuł tego felietonu jest najlepszy ze wszystkich moich innych tytułów, jakie kiedykolwiek ukazały się i ukażą w Świecie Biznesu. Jest tak świetny, że treść jest już nieważna. Może być jakakolwiek. Przytoczę więc jeszcze raz ten tytuł i to po angielsku. Jesteśmy wszak jeszcze w Unii Europejskiej: My name is James, Bond James… stir, not shaken.
Być może już niebawem, dzięki pokracznemu geniuszowi naszego życia politycznego, który jest moim idolem, gdyż jako wybitny analityk – doceniam ten „piękny umysł”. Wcześniej był tylko Kaligula. To nasz nowy Rejtan, choć to co robi, wrogowie mogą nazwać warcholstwem lub też nową mutacją liberum veto. Ci co tak mówią powinni być w piaskownicy – na dowolnym podwórku i tam się chować.
Szczególnie trafne są decyzje personalne naszego małego idola. Olszewski, Macierewicz to ludzie oddani sprawie do końca a nawet dalej. Choć znowu wrogowie mówią, że nieudacznicy. To już przekracza wszelkie pojęcie. A przecież można dalej ciągnąć i wspomnieć wybitnych doradców, np. profesora z wibratorem do rozwibrowania agencji. To mi pasuje. Jestem za V republiką.
Wojciech Olejniczak Dr hab. Wojciech Olejniczak, informatyk, rektor Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu, profesor Politechniki Szczecińskiej
|