|
Na przekór: Ostatni raz o Szczecinie
A więc (nie rozpoczyna się od „a więc”) chcę dokładnie, jeszcze raz i ostatni raz wyjaśnić, o co mi chodzi z tym naszym Szczecinem.
Lud pracujący miast i wsi od czasów rzymskich jest złakniony chleba i igrzysk. Igrzysk ci u nas ostatnio dostatek, ale jeżeli zlot żaglowców odbywa się na nabrzeżu gdzie dominuje socjalistyczne osiągnięcie chodnikowo-drogowe – trylinka, to jest to kompromitacja nie do odrobienia. Pamiętamy, że „nikt nie otrzymuje drugiej szansy na wywarcie pierwszego wrażenia”, a wrażenie z trylinką jest zabójcze. Taka trzecia klasa pociągu PKP. I dalej. Oglądam sobie TVP Polonia. Program pt. Lejbuszewo o Niebuszewie, kiedyś podobno żydowskiej dzielnicy Szczecina. Wycieczka tych, co opuścili miasto po 1968 roku i ich dzieci. Podwórze w głębi jednej z wielu kamienic. „Nic się tu nie zmieniło”- mówi ojciec do swoich dzieci. Patrzę i jednak się zmieniło – na gorsze! I od razu przypomina mi się film „Okropni, brudni i źli”. Ten film pasuje do dzisiejszej rzeczywistości Niebuszewa.
Zarządzanie miastem jest bardzo proste, jeżeli są jasne, jednoznaczne, ograniczone i realizowane cele. A są to:
- prywatna własność (także wodociągów, kamienic i innych),
- bezpieczeństwo mieszkańców,
- transport publiczny,
- infrastruktura transportowa,
- proste procedury „wejścia” inwestorów do miasta,
- trudne procedury „wyjścia” inwestorów z miasta,
- dostęp do usług,
- przyjazna i kompetentna administracja, której płacimy pensje,
- a jednak i to napiszę: „dziurom w asfalcie trzeba powiedzieć NIE”.
I to właściwie tyle. Aha, trzeba jeszcze przeczytać naszą książkę – Idee wiecznie żywe. Wracam do polityki. Szukajcie mnie na Onet.pl
Wojciech Olejniczak Dr hab. Wojciech Olejniczak, informatyk, rektor Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu, profesor Politechniki Szczecińskiej
|