|
Na przekór: Po czym poznać polityka – osobliwie posła
„Ja z powicia ślub wyniosłem – nigdy w życiu nie być posłem” – mawiał był nieodżałowany Papkin w „Zemście” hr. Aleksandra Fredry. Nie mogę tego powiedzieć o sobie, ze względu na nieudany start razu pewnego z dalekiego miejsca. Ale można za to powiedzieć, że zdobyłem pewne doświadczenie, upoważniające do napisania tego felietonu. Ulubiony (jeszcze) przez miliony Polaków bohater Onufry Zagłoba tak określił ciurę obozowego: ”w ataku tuż za wojskiem (aby się nachapać!), a w odwrocie tuż przed wojskiem”. I ta strategia przeszła na polityków. Wielkie przemiany, na początku robią ludzie wielcy, szlachetni, honorowi. Po nich do władzy dochodzą właśnie „ciurowie obozowi”, którzy sącząc jad nienawiści muszą ludzi wielkich poniżyć. (Oczywiście w ich mniemaniu). Robią to, aby podkreślić swoją własną domniemaną wielkość. Na tym być może polega istota małości. W Polsce na szczęście odbywa się to w miarę „delikatnie”, ale już taki Stalin dał krwawy popis wzorca postępowania. I teraz wracamy do naszych posłów. Posłem jest być przyjemnie, łatwo i się opłaca. Trzeba tylko opanować podstawową terminologię: - mówić, że się „głęboko w to wierzy” co się mówi;
- mówić, że to co przygotowali inni to „bubel prawny”;
- mówić, że „w polityce nigdy nie należy mówić nigdy”;
- mówić, że „w polityce wszystko jest możliwe”… i tak postępować .
(Cytaty pochodzą ze złotych ust parlamentarzystów zachodniopomorskich – szczególnie jednego). Plejada posłów, radnych, deputowanych i senatorów jest społeczeństwu potrzebna. Będąc w istocie takie same jak oni – ma satysfakcję w wytykaniu wszystkiego swoim najlepszym przedstawicielom. Następny felieton, którego nie napiszę, ma tytuł „Po czym poznać męża stanu”. Niestety nie ma już tego gatunku na tej ziemi. Wojciech Olejniczak
|