|
Regaty na medal
Szczecin w czasie sierpniowego finału regat The Tall Ships’ Races, w
niczym nie przypominał miasta, które znaliśmy wcześniej. Atmosfera
radości towarzysząca żeglarskiemu świętu, w którym wzięło udział ponad
100 jednostek, spowodowała, że z dumą zaczęliśmy myśleć o stolicy
Pomorza Zachodniego. Szczecin udowodnił, że nie jest tonącym okrętem. Najlepszy Dar Szczecina
Szczecin był ostatnim miastem na trasie regat The Tall Ships' Races 2007. W klasyfikacji generalnej rywalizację wygrał norweski „Christian Radich”. Żaglowiec ten odniósł także sukces w swojej klasie A (największe żaglowce) i pokonał rosyjskiego "Kruzenszterna".
W klasie B zwyciężyła Helena z Finlandii, a w klasie C – Dar Szczecina. Załoga naszego jachtu zajęła także drugie miejsce w klasyfikacji generalnej! W klasie D najlepiej spisała się załoga Rony II z Wielkiej Brytanii.
Nagrodę za najwyższy poziom kunsztu żeglarskiego otrzymała załoga niemieckiej Anity. Jednostka całe regaty przepłynęła bez użycia silnika. Z kolei Magnolia (Polska) dostała nagrodę za najniższą średnią wieku załogi – nieco ponad 19 lat.
Ogórek i prawa rynku
W okresie czterech dni teren zlotu odwiedziło w Szczecinie 2 miliony ludzi. Wzdłuż Wałów Chrobrego i ul. Jana z Kolna ustawione były budki i namioty z jedzeniem. Popyt na dania był bardzo duży. W szczecińskich hurtowniach zabrakło niektórych towarów. Kupcy jeździli po towar m.in. do Gorzowa.
Ceny zaczęły szybować i w ostatnim dniu zlotu cena pajdy chleba ze smalcem sprzedawanego przy Wałach Chrobrego doszła do dziesięciu złotych. Średnio wyglądający szaszłyk kosztował od 6 do 7 złotych za 100 gram. W podobnej cenie była golonka i stek z karkówki. Za wszystkie dodatki (chleb, musztarda, ketchup) trzeba było płacić dodatkowe 2 złote. Najtańsze były ogórki kiszone. Jeden ogórek kosztował złotówkę.
Z głodu nie umarli także smakosze fast foodów, którzy na co dzień żywiącą się hot-dogami, zapiekankami i hamburgerami. Było w co wbić zęby. Gorzej jeśli komuś zamarzyła się ryba. Stoisk serwujących wodne smakołyki, było jak na lekarstwo. Chyba tylko jedno!
Ceny w restauracjach przy Wałach Chrobrego i w okolicznych lokalach na okres regat wzrosły średnio o 50 proc. Człowiek, który zdobył wolny stolik i doczekał się zamówienia, był już jednak tak szczęśliwy, że nie myślał o wydawanych pieniądzach. Taniej i dobrze można było zjeść (najbliżej!) na … deptaku Bogusława w Mezoforte. Reszta lokali w tej części miasta świeciła pustkami, ze względu na wysokie ceny. Full wypas na Wałach
Na Wałach Chrobrego nie brakowało także super okazji. Na obciachowym stoliku stały np. flakony „perfum”. Do ich zakupu zachęcał napis na dwóch sklejonych ze sobą kartkach: „PERFUMY 7-15 zł”. Każdy towar miał swojego klienta. Dzieci szalały z charakterystycznymi cienkimi balonami (1 złoty) i namawiały rodziców na łakocie. Ceny umiarkowane: gofr saute - 3 złote, gofr z bitą śmietaną - 4 złote. Trzy złote więcej trzeba było dać za gofra „full wypas” (polewa, bita śmietana i owoce).
Kiedy panie, przechadzające się nadodrzańskim brzegiem, zachwycały się dobrym wychowaniem załogi meksykańskiego „Cuauhtemoc”, a ich mężowie gnietli kolejne puszki wypijanego piwa (na szczęście picie chmielowego napoju nie przypominało znanych uczt odbywających się w czasie Dni Morza, cena piwa od 5 złotych), wokół nich zawsze kręcili się łowcy aluminium. Jeśli zadać pytanie, kto zrobił jeden z lepszych interesów w czasie finału The Tall Ships’ Races, to niewątpliwie byli nimi poszukiwacze pustych puszek.
Sprytnie uwijali się także pracownicy firmy sprzątająca teren zlotu. Jak podają organizatorzy finału zlotu, codziennie wywozili oni ponad 3 tony śmieci.
Jurczyk ojcem chrzestnym
Zawiodła jednak komunikacja miejska. Po niedzielnym pokazie sztucznych ogni, wróciłam do domu... autostopem. Brakowało bowiem nocnych autobusów. Co by jednak nie pisać, impreza była udana. Załogi żaglowców podkreślały, że takiego przyjęcia jakie zgotował im Szczecin, nie było w żadnym mieście. Prezydent Piotr Krzystek zapowiedział już, że Szczecin będzie się starał o kolejną organizację regat. Prawdopodobny termin to rok 2013.
I pomyśleć, że Szczecin zawdzięcza regaty Marianowi Jurczykowi!
Barbara Rodzynek
fot. robas
Regaty w liczbach
2 razy dziennie wywożono śmieci 4 dni trwała impreza 20 karetek obsługiwało zlot żaglowców 105 strażników miejskich pełniło dziennie służbę w rejonie zlotu 110 ratowników medycznych dyżurowało w rejonie zlotu 600 ochroniarzy pilnowało porządku w rejonie zlotu 1.000 policjantów pełniło dziennie służbę w rejonie zlotu 1.000 drobnych interwencji medycznych przeprowadzono w trakcie zlotu 3.200 kilogramów śmieci wywożono dziennie z terenu zlotu 6.000 członków załóg przypłynęło do Szczecina 50.000 osób odwiedziło pokład meksykańskiego żaglowca "Cuauhtemoc” 2.000.000 gości odwiedziło teren zlotu 6.000.000 wejść odnotowano na stronę internetową zlotu 15.000.000 osób obserwowało zlot przez kamery internetowe
|