|
Słońce wschodzi nad Wilnem
Jarosław Niewerowicz, trzydziestolatek, wiceminister spraw zagranicznych Litwy przyznaje się do polskich korzeni. Do mniejszościowego rządu Giedymina Kirkilasa (koalicja tworzą socjaldemokraci, liberałowie-centryści, ludowcy i centrolewicowa Platforma Obywatelska) trafił dzięki poparciu Związku Polaków na Litwie. Myśli kategoriami państwa, ale w rozmowie z nami nie kryje swojego zadowolenia z polskich inwestycji na Litwie. - Polska stała się największym inwestorem zagranicznym na Litwie po zakupie rafinerii w Możejkach - mówi Niewerowicz. - Na litewskim rynku aktywnie działa także PZU i Polska Grupa Farmaceutyczna. Z kolei litewski Sanitas kupił niedawno jeleniogórską Polfę - dodaje minister.
Euro musi poczekać Pięć kilometrów od centrum Wilna, na obszarze 62 ha, usytuowany jest kompleks naukowo- badawczy wraz z campusem pod nazwą Dolina Wschodzącego Słońca. W Dolinie studiuje ponad 20 tysięcy studentów, rozwijane są nowoczesne technologie, zaś biznes ściśle współpracuje z naukowcami. - Misją Doliny Wschodzącego Słońca jest uczynienie z Wilna znanego w Europie, a może nawet w świecie, centrum naukowego zaawansowanych technologii- mówi Andrius Bagdonas, dyrektor kompleksu. - Chcemy, żeby biznes współpracował z uczelniami. W słonecznej Dolinie znajduje się także podyplomowa Szkoła Biznesu. Aktualnie kształci się w niej 80 słuchaczy. Głównie są to absolwenci uczelni technicznych i pracownicy naukowi. - Chcemy ich zachęcić do zakładania własnego biznesu – wyjaśnia Bagdonas. - W trakcie nauki organizujemy m.in. konkursy na najlepszy biznesplan, rozgrywamy różne symulacje biznesowe, organizujemy liczne spotkania z przedstawicielami biznesu - dodaje dyrektor. Wileńscy naukowcy pracujący w Dolinie zajmują się m.in. pracami badawczymi z takich dziedzin jak techniki informacyjne, elektronika, optyka laserowa, biotechnologia, nanotechnologia i ochrona środowiska. Dużym magnesem dla firm są fundusze unijne. Do 2015 roku w Dolinie Wschodzącego Słońca powstanie od 150 do 200 firm specjalizujących się w wysokich technologiach. Zatrudnienie znajdzie w nich 3 tys. pracowników, zaś kolejne 5 tys. osób pracować będzie w firmach kooperujących z Doliną. Więcej o sytuacji gospodarczej usłyszeliśmy od dr. Remigijusa Simasiusa, prezydenta Litewskiego Instytutu Wolnego Rynku w Wilnie. Na Litwie obowiązuje 15-proc. podatek dochodowy dla firm oraz wysoki 27-proc podatek liniowy dla osób fizycznych, który ma być zmniejszony do 24-proc. Rolnicy, tak jak i w Polsce, nie płacą podatku dochodowego. Podstawowa stawka podatku VAT wynosi 18 proc. Bezrobocie w Litwie utrzymuje się poniżej 5 proc. - Jest to z jednej strony efekt wzrostu gospodarczego, z drugiej zaś wynik emigracji zarobkowej Litwinów - wyjaśnia Simasius, kolejny trzydziestolatek na eksponowanym stanowisku. 1 270 litów (1 lit = 1,1 złotego - red.) - tyle co miesiąc dostaje na rękę średnio zarabiający Litwin. Płaca realna wzrosła w ciągu roku o 15 proc. - podaje litewski urząd statystyczny. - Niestety, nie udało nam się utrzymać w ryzach inflacji - informuje Simasius. - W 2000 roku wynosiła ona 0,5 proc., dziś wskaźnik inflacji oscyluje wokół 5,5 proc. Wynika to także ze spłaty długu i wzrostu cen energii elektrycznej. Tak więc Litwini mimo że planowali wprowadzenie euro już w 2007 roku, będą musieli poczekać na to dłużej. Wolny oddech Kłajpedy Z Wilna wyruszamy autostradą do Kłajpedy, miasta portowego położonego nad Bałtykiem. Za czasów sowieckich był to port zamknięty dla turystów ze względu na to, że stacjonowały w nim okręty marynarki wojennej. Dziś odwrotnie, czuje się w Kłajpedzie oddech wolności. Miasto posiada sześć kasyn, niezliczoną liczbę knajp i tawern, a przede wszystkim imponujący port o nabrzeżu długim na 20 kilometrów i dwie dobrze prosperujące stocznie: Baltiję, wykupioną przez Duńczyków i Western Shipyard z kapitałem estońskim. Zresztą nie tylko stocznie w Litwie zostały sprywatyzowane. Podobnie jest z przedsiębiorstwami armatorskimi. Arturas Drunglis, dyrektor ds. marketingu Zarządu Portu w Kłajpedzie, wskazuje na różnice między portem litewskima portami w Polsce. - Korzystamy z tego, że mamy bocznicę kolejową w porcie z szerokimi torami, dlatego przeładowujemy ładunki z Rosji i Białorusi, dla której jesteśmy najważniejszym portem morskim. Nie jesteśmy więc konkurentami w stosunku do portów Polskich - wyjaśnia Drunglis. W odróżnieniu od najbliższych portów na Bałtyku w Petersburgu, Tallinie i łotewskim Ventspils, jest to port niezamarzający. Struktura własnościowa portu jest taka: Zarząd Portu jest spółką państwową, zaś na 20-kilometrowym nabrzeżu funkcjonują spółki prywatne. - Mimo, że Kłajpeda liczy 755 lat, rozbudowa portu handlowego rozpoczęła się dopiero po odzyskaniu niepodległości w 1991 roku. - opowiada Drunglis. -Przez piętnaście lat inwestowaliśmy średnio 35 milionów euro rocznie. Tyle samo inwestowały działające na terenie portu spółki prywatne. W latach 2004-2006 port wykorzystał ok. 40 milionów litów (około 45 milionów złotych) z Unii Europejskiej. Już dziś port kłajpedzki posiada terminal kontenerowy o przeładunku 300 tys. kontenerów TEU rocznie, czyli o możliwościach zbliżonych do portu gdyńskiego. Dzięki inwestycjom pogłębiono port do 14 metrów i w najbliższych planach myśli się o dalszym pogłębieniu, by mogły doń wchodzić większe statki, co jest korzystniejsze ekonomicznie dla armatorów. Z roku na rok rosną przeładunki w porcie. W tym roku wyniosą one 27 milionów ton (czyli prawie dwa razy więcej niż w porcie szczecińskim). Najbliższe plany inwestycyjne portu to nowy terminal kontenerowy (250 tys. kontenerów TEU rocznie) oraz nowy terminal promów pasażersko-towarowych. - Chcąc sprostać wymogom rynku i zwiększyć przeładunki w porcie planujemy też budowę sztucznej wyspy naprzeciw dotychczasowego nabrzeża, by ustawić tam kolejne dźwigi- dodaje dyrektor. Na spotkaniu pytamy dyrektora o szansę na utworzenie regularnej linii promów towarowych na trasie Kłajpeda-Świnoujście-Szczecin. - Prowadzimy badania i staramy się zainteresować spedytorów, żeby uruchomili taką linię - informuje Drunglis. - Jest kilku przewoźników takich jak m.in. DFDS-LiSCO (duńsko-litewska spółka armatorska) czy też Stena Line, którzy są zainteresowani wejściem na tę linię. Młodzi pokochali wolny rynek Wyróżnikiem gospodarczym Kłajpedy jest dziś nie tylko port handlowy, ale także największa na Litwie Wolna Strefa Ekonomiczna i browar Svyturys (Świetlik). Strefa ekonomiczna w Kłajpedzie o powierzchni 205 hektarów rozpoczęła działalność w 2002 roku. Inwestujące tam firmy otrzymują spore ulgi, podobne do tych jakie otrzymują w wolnych strefach w całej Unii Europejskiej. Kłajpedzka strefa przyciąga inwestorów dzięki dobrej infrastrukturze, znakomitej lokalizacji tuż przy autostradzie prowadzącej do Wilna oraz niezłemu połączeniu drogowemu z Kaliningradem. Wśród 7 działających już na terenie strefy spółek pojawiła się m.in. duńska firma Espersen produkująca przetwory rybne, japońska Yazaki, która zajmuje się produkcją przewodów elektrycznych do motoryzacji, dwie fabryki produkujące plastikowe opakowania do napojów. - W najbliższym czasie zainwestują w Kłajpedzie kolejne firmy, w tym należące do branży IT (Information Technolog -red.) - zapowiada Martynas Kairys, dyrektor ds. marketingu Wolnej Strefy. - Liczymy na to, że do 2009 r. trafi do nas kapitał inwestycyjny o wartości 1,2 mld litów. Edward Wickun, student ostatniego roku stosunków międzynarodowych i stażysta w litewskim MSZ, który towarzyszył nam przez większy czas naszego pobytu na Litwie, opowiada o karierach biznesowych młodych Litwinów. - Prawdziwą karierę od pucybuta do milionera zrobiła piątka przyjaciół, która zaczynała interesy od pieczenia chleba, a dziś mają sieć hipermarketów VP Market, perfumerie Eurokos i sieć aptek Eurovaistine. Do litewskich właścicieli należą również centra handlowe Akropolis, a także sieć super i hipermarketów Maxima, które znajdują się również w Łotwie, Estonii i Bułgarii. Będąc na Litwie nie sposób nie spróbować miejscowego piwa. Browar Svyturys od ośmiu lat jest własnością grupy piwowarskiej Carlsberg. - Rocznie produkujemy 650 tys. hektolitrów piwa - mówi Dżulietta Armoniene, dyrektor ds. produkcji kłajpedzkiego browaru. - Pochwalę się, że nasze piwo pszeniczne zdobyło pierwsze miejsce pod względem jakości i smaku wśród wszystkich piw sprzedawanych w angielskiej sieci sklepów Tesco. Wśród głosujących za Svyturysem byli zapewnie młodzi Litwini, którzy podobnie jak ich polscy rówieśnicy pracują na Wyspach. W ostatnich latach z kraju nad Niemnem wyjechało pół miliona młodzieży, czyli tyle osób, ilu mieszkańców liczy Wilno.
Litwini mają coraz mniej kompleksów w stosunku do rozwiniętych krajów europejskich. Zaskakuje szczególnie w młodym pokoleniu dobra znajomość angielskiego. Wielu Litwinów zaakceptowało reguły wolnego rynku, które m.in. polegają na tym, że należy troszczyć się o klientów. Bez względu na to czy jest to poważny inwestor, czy też turysta. Bez względu na to czy pochodzi z Zachodu, czy ze Wschodu. Magdalena Szczepkowska i Włodzimierz Abkowicz Redakcja „Świata Biznesu” dziękuje Ambasadzie Litwy w Polsce i konsulowi honorowemu Litwy w Szczecinie, Wiesławowi Wierzchosiowi, za zaproszenie dziennikarzy naszego magazynu do udziału w wyjeździe studyjnym.
|