|
Turniej trzyma fason!
Tenisowy
turniej Pekao Szczecin Open na dobre wpisał się do kalendarza
imprez sportowych. Jest nie tylko jednym z najważniejszych wydarzeń
w Szczecinie, ale też najstarszym i najbardziej prestiżowym
turniejem tenisowym w Polsce. Siedemnastej edycji nie zepsuł brak
głośnych nazwisk, w tym awizowanej wcześniej gwiazdy Igora
Adriejewa. Rosjanin nie dojechał do
Szczecina z powodu kontuzji, ale z powodzeniem na kortach przy al.
Wojska Polskiego zastąpił go jego rodak Jewgienij
Korolew.
Rosjanin i polscy
debliści
Turniej indywidualny
od początku przebiegał bez większych niespodzianek. Do półfinałów
awansowało czterech rozstawionych graczy. Kibice żałowali trochę,
że w tym gronie zabrakło widowiskowo grającego Niemca Floriana
Mayera, ale w ćwierćfinale musiał on
uznać wyższość Oscara Hernandeza.
Ostatecznie triumfatorem imprezy został Rosjanin Korolew. W finale
pokonał ubiegłorocznego zwycięzcę Pekao Open Florenta
Serrę. Tym samym wciąż nie ma
tenisisty, któremu udałoby się dwukrotnie wygrać na kortach w
Szczecinie. Po raz drugi w historii szczecińskiego challengera
najlepszym graczem okazał się Rosjanin. Osiem lat wcześniej finał
Pekao Open rozstrzygnął na swoją korzyść Nikołaj Dawidienko.
Sukces w Szczecinie był dla Dawidienki odskocznią do wielkiej
kariery. Rosjanin awansował do światowej czołówki i na szczycie
utrzymuje się nieprzerwanie do dziś. 21-letni Korolew ma szans
pójść w jego ślady. Podczas tygodnia zmagań w Szczecinie
zaprezentował nieprzeciętne umiejętności, silny charakter i
ogromną motywację do osiągania sportowych sukcesów. Już w
ostatnich tygodniach zrobił spory krok do przodu przeskakując z 80
miejsca w rankingu ATP na 50 pozycję.
Polacy w turnieju
indywidualnym kompletnie rozczarowali. Ku rozpaczy organizatorów już
w pierwszej rundzie odpadł najlepszy polski tenisista i
ubiegłoroczny półfinalista Pekao Open Łukasz
Kubot. Jego los podzieliło czterech
innych Polaków, ale nie zawodzili faworyci. Honoru polskiego tenisa
dzielnie bronili jednak debliści. Para Tomasz
Bednarek -Mateusz Kowalczyk, choć
wspólne wstępy rozpoczęła zaledwie miesiąc przed Pekao Szczecin
Open, w turnieju spisywała się rewelacyjnie. Polscy debliści
przebrnęli prze kolejne rundy i w finale łatwo rozprawili się z
Ukraińcami Oleksandrem Dolgopolowem
i Atronem Smirnowem.
Jak się później okazało sukces Polaków w Szczecinie nie był
dziełem przypadku. Bednarek i Kowalczyk triumfowali później
jeszcze w dwóch innych jesiennych turniejach w hiszpańskiej
Tarragonie i brazylijskim Florianapolis.
Tańce z Kapelą
ze Wsi
Równolegle ze
zmaganiami zawodowych tenisistów toczył się turnieju aktorów i
artystów. Choć umiejętności znanych z telewizji gwiazd nie stały
na najwyższym poziomie, cieszyły się
sporym zainteresowaniem miłośników polskich seriali i programów
rozrywkowych. Swoim fanom za okazane zainteresowanie aktorzy i
kabareciarze odpłacili setkami autografów i zabawnymi dialogami
podczas finałowego meczu Marcina Dańca
z Janem Englertem.
W trakcie imprezy
kwitło bogate życie towarzyskie. Tłumnie odwiedzany był Country
VIP Club i ogródki gastronomiczne. Sporym zainteresowaniem cieszyły
się także codzienne koncerty. Starannie dobrany repertuar mógł
zadowolić najbardziej wybrednych fanów muzyki. Furorę zrobiła
jednak Kapela ze Wsi Warszawa, która popularnymi „kawałkami” w
interesujących aranżacjach porwała do tańca na stołach kilkuset
widzów.
Podczas turnieju
najlepszy polski tenisista Wojciech
Fibak odsłonił i podpisał swój
postument w specjalnej alei gwiazd na kortach w Szczecinie. W
kolejnych latach mają pojawiać się tu postumenty kolejnych
wybitnych tenisistów.
Sporym
zainteresowaniem cieszyła się także wystawa prac szczecińskiego
fotoreportera Andrzeja Szkockiego.
Wielki miłośnik tenisa prezentował swoje zdjęcia wykonane na
największych imprezach na świecie.
Mimo kryzysu
ekonomicznego turniej odbył się w tym roku bez przeszkód. Także
przyszłość imprezy jest niezagrożona. Bank Pekao SA deklaruje
zaangażowanie w kolejnych latach, a organizatorzy mogą liczyć na
wsparcie miasta. Już w tym roku z miejskiej kasy Pekao Szczecin Open
otrzymał pokaźny zastrzyk 500 tysięcy złotych, a w kolejnym roku
dotacja ma być dwukrotnie wyższa.
Wojciech
TACZALSKI
Fot. Po raz drugi w
historii szczecińskiego challengera najlepszym graczem okazał się
Rosjanin. Tym razem wygrał Jewgienij Korolew.(M.Abkowicz)
|