|
W dwa ognie: 12,5 w skali Bałtyku
Świat Biznesu
rozmawia z Jarosławem Siergiejem, prezesem
Zarządu Morskich Portów Szczecin i Świnoujście S.A.
- Ubiegły rok
nie był łaskawy dla portu. Przeładunki w porównaniu do 2008 roku
spadły o 19 proc. Czy coś zmieniło się na lepsze?
- Tak, zmieniło się
i to znacznie. Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyników pierwszego
kwartału. Trzy miesiące br. pokazały, że handel światowy podnosi
się z kryzysu i odczuwamy to w naszych portach. Łączny wzrost
wszystkich przeładunków wyniósł ponad 31 proc., gdy tymczasem
nasze szacunki były bardzo ostrożne i przewidywały tylko 5 proc.
To zapowiada dobry rok dla portu.
- O ile więc
lepszy będzie ten rok?
- W pierwszym
kwartale 2010 r. obroty w portach przekroczyły 4,7 mln ton ładunków
i były znacznie wyższe niż w podobnym okresie roku ubiegłego. W
całym 2009 roku przeładowaliśmy na naszych nabrzeżach 13 mln ton.
W br. planujemy przeładować 15 mln ton.
- Najbliższe
lata upłyną w porcie pod znakiem wielu inwestycji. Co zostanie
zmodernizowane i wybudowane?
- Pierwsza grupa
inwestycji jest finansowana ze środków europejskich w ramach
Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. W br. roku
rozpoczniemy modernizację układu drogowego i kolejowego w porcie.
Kolejną inwestycją jest rozbudowa Nabrzeża Zbożowego oraz budowa
Nabrzeża Niemieckiego przy Elewatorze Ewa. Ostatni projekt z tej
grupy dotyczy budowy nowego stanowiska dla promów morskich w
Świnoujściu.
W drugiej grupie
znajduje się jedna z najważniejszych z punktu widzenia
bezpieczeństwa energetycznego kraju inwestycja - budowa portu
zewnętrznego i terminalu LNG w Świnoujściu. W lipcu rozpoczniemy
budowę stanowiska dla statków, które będą przypływać ze
skroplonym gazem.
Trzecia grupa to
inwestycje na terenach dzierżawionych przez spółki eksploatacyjne.
Przygotowujemy niewykorzystane dotychczas tereny dla nowych
inwestorów zewnętrznych chcących realizować swoje zamierzenia w
oparciu o transport morski. Nasz wkład to tzw. inwestycje
towarzyszące.
Do takich inwestycji
należą miedzy innymi: rozbudowa sieci elektroenergetycznej i
wodno-kanalizacyjnej dla budowanego przez spółkę Elewator Ewa
nowego magazynu zbożowego. Podobne inwestycje dotyczą
infrastruktury dla nowego terminalu zbożowego w Świnoujściu,
terminalu kontenerowego na Nabrzeżu Fińskim w Szczecinie i
terminalu do przeładunków płynnych ładunków chemicznych na
Półwyspie Katowickim.
- W jakiej kwocie
zamkną się tegoroczne inwestycje?
- Szacujemy, że
nakłady inwestycyjne w tym roku wyniosą 108,9 mln zł, łącznie
zaś w okresie pięciu lat zainwestujemy ponad 694 mln zł. Pod tym
względem jesteśmy w jednym z największych inwestorów w regionie.
- Dla rozwoju
portu bardzo ważne jest również hasło: 12,5. Prosimy je
rozszyfrować.
- 12,5 jest to
głębokość techniczna toru wodnego Świnoujście- Szczecin
wyrażona w metrach. Szczecin położony jest 68 kilometrów od
otwartego morza. Barierą rozwoju naszego portu jest więc dostępność
dla dużych statków. Tor wodny, który łączy Świnoujście ze
Szczecinem, został tak zbudowany, że nie mogą do nas wpływać
statki o większym zanurzeniu niż 9,15m, gdyż aktualna głębokość
techniczna toru wynosi 10,5 m. My tymczasem chcemy przyjmować statki
o zanurzeniu 11-11,5 m, a do tego niezbędne jest pogłębienie toru
do 12,5 m. Tendencje światowe są dziś bowiem takie, że
przedsiębiorcy próbując obniżyć jednostkowe koszty przewozu
towarów, korzystają z większych statków. Warunki takie stwarzają
dziś porty niemieckie oraz porty Trójmiasta. Jeśli zaś chcemy,
by Szczecin pozostał portem konkurencyjnym, muszą do niego wpływać
większe niż do tej pory jednostki.
Dotyczy to również
najbardziej rozwijającej się w ostatnich latach grupy ładunkowej-
kontenerów. Dziś linie dowozowe na Bałtyku obsługują już
kontenerowce o pojemności ponad 2400 TEU i zanurzeniu 11,5 m.
Tymczasem, biorąc pod uwagę głębokość toru wodnego Świnoujście-
Szczecin, największe kontenerowce które można obsłużyć w
Szczecinie mają pojemność ok. 900 TEU i zanurzenie ok. 8,7.
Temat "12.5"
traktujemy z ogromną powagą. Chcemy nim zainteresować opinię
publiczną i przekonać do naszej idei władze państwowe. Temat ten
powinien znaleźć się w Założeniach Polityki Morskiej
Rzeczypospolitej Polskiej do roku 2020 oraz w wieloletnim planie
finansowym państwa. Koszt pogłębienia toru do głębokości 12.5
metra wyniesie ok.1,2 miliarda złotych. I takie środki powinny się
na ten cel znaleźć.
- Zabiegał pan o
to by gazociąg Nord Stream na przecięciu toru żeglugowego do
Świnoujścia został zakopany. Czy podjęte w tej sprawie decyzje,
załatwiają problem?
- Jestem uspokojony,
ale nie do końca. Wiele udało się zmienić. Na szlaku zachodnim
rura będzie zakopana w dno. Natomiast na szlaku północnym trasa
gazociągu zostanie przesunięta 2 km na północ, gdzie głębokość
Bałtyku jest większa. i wynosi minimum 17,5 m. Praktycznie będziemy
więc mogli przyjmować statki o zanurzeniu do 13,5 m. Pozostaje
kwestią otwartą, statki o jakim zanurzeniu będziemy chcieli
przyjmować za lat np. 20…. - Krajobraz współczesnego portu
nie może obyć się bez statków pasażerskich.
-Zgadzam się z tym,
że wycieczkowce budują prestiż portów. Na wycieczkowcach zarabia
Gdynia, która przyjmuje około 100 takich statków rocznie.
Przychód netto z tego tytułu wynosi ok. 600 tys. euro. Zarząd
Morskich Portów Szczecin i Świnoujście S.A. także stara się o
wycieczkowce, bo chce pokazać, że port, miasto i jego otoczenie
jest atrakcyjne. Szczecin dla touroperatorów jest również
interesujący ze względu na bliskość Berlina. Podróżni
przybijając do naszego nabrzeża mogą pojechać autokarem na
wycieczkę do stolicy Niemiec.
W ub.r przyjęliśmy
4 wycieczkowe. Na 2010 r. zapowiedziało się już dwanaście
jednostek. W przyszłym roku liczymy na dodatkowe 18 zawinięć.
- Szkoda, że
wycieczkowce nie pojawiają się przy Wałach Chrobrego ...
- To jest jeden z
poważnych mankamentów. Wały Chrobrego są najbardziej
reprezentacyjnym miejscem miasta i uważam, że tam powinno być
miejsce postojowe wycieczkowców. Nie dość jednak, że głębokość
przy Wałach Chrobrego jest za mała (7 m ), to rozdrobniony jest
stan posiadania nabrzeży. Według mnie jedynym dysponentem nabrzeża
powinno być Miasto i ono powinno decydować o jego przeznaczeniu
oraz budować morski wizerunek Szczecina. Dziś, wycieczkowce muszą
stawać przy Nabrzeżu Polskim, które jest nabrzeżem typowo
przeładunkowym, w otoczeniu chłodni i magazynów portowych.
- Ale boksuje się
pan nie tylko z problemami wokół portu
- Mam dosyć aktywną
naturę i lubię sport. Rozwiązywanie spraw związanych z
zarządzaniem portami to moja praca, boks to pasja kontynuowana od
wielu lat. Jestem związany z klubami bokserskimi Olimp i Spartakus.
- Walczy pan z
kimś z kadry menedżerskiej?
- W firmie jesteśmy
jednym zgranym i świetnie funkcjonującym zespołem. Tu walki nie
ma. Na sali treningowej boks uprawiam wspólnie z kardiochirurgami,
prawnikami, pracownikami naukowymi. Przychodzimy do klubu, nie po to
żeby okładać się po twarzach, ale żeby rozładować napięcie,
zadbać o dobrą kondycję fizyczną i nabyć umiejętności sztuki
walki, których w życiu codziennym nie wykorzystujemy.
W młodości grałem
w piłkę nożną, uprawiałem żeglarstwo i skoki spadochronowe.
Moim najnowszym szaleństwem jest jazda na harley’u.
- A jakie są
pana uniwersytety
- Skończyłem
nawigację w Wyższej Szkole Morskiej w Szczecinie oraz zarządzanie
na Uniwersytecie Warszawskim. Jestem więc dubeltowym magistrem. Po
studiach krótko pracowałem jako oficer nawigacyjny i mieszkałem
z rodziną w wynajętym mieszkaniu.
Prawdziwą szkołę
życia przeszedłem jednak, pracując przez 3,5 roku na targowisku w
Osinowie Dolnym. Każdemu młodemu człowiekowi życzę takiej
trampoliny życiowej. Stanąłem wtedy finansowo na nogi. To mi
umożliwiło dalsze kształcenie się na studiach MBA i innych
studiach podyplomowych. Do dziś inicjatywy, które rozpocząłem
później w Szczecinie, przynoszą mi godziwe dochody. Jestem
bezpieczny finansowo, a moja córka Wiktoria bez problemu może
realizować swoją pasję życiową - jeździectwo. Pochwalę się,
że ma tytuł mistrzyni Polski w swojej kategorii wiekowej.
-Dziękuję za
rozmowę
W dwa ognie
zagrali: Włodzimierz Abkowicz i Magdalena Szczepkowska
Fot. Michał
Abkowicz 
|