strona główna
  Biznes z tarczą czy na tarczy? Przeczytaj dyskusję przedsiębiorców w najnowszym Świecie Biznesu
Na pytania na temat skutków pandemii koronawirusa, oceny programów pomocowych i najbliższych miesięcy w gospodarce odpowiedzieli: Laura Hołowacz, prezes zarządu Grupy CSL, Lesław Siemaszko, właściciel firmy deweloperskiej oraz Jarosław Tarczyński, prezes Północnej Izby Gospodarczej, członek zarządu firmy Durable z Przecławia.

W najnowszym numerze Świata Biznesu warto również przeczytać wywiad z Janem Gackowskim, wiceprezesem zarządu spółki Calbud, laureatem nagrody  Perła Biznesu 2019 w kategorii Osobowość Biznesu.

W magazynie tradycyjnie znajdziemy informacje o aktualnych wydarzeniach gospodarczych z regionu, zmiany kadrowe w zachodniopomorskim biznesie i felietony ekonomistów. >>PRZECZYTAJ/ POBIERZ PDF<< 
AKTUALNE WYDANIE
PARTNERZY
PATRONATY
PREZENTACJE
Świat Biznesu nr 1-2/2010

  HOME    Świat Biznesu nr 1-2/2010    

W dwa ognie: Herbata wymaga cierpliwości

Świat Biznesu rozmawia z Wu Tianyu, prezesem frmy De Tian

- W lutym, według chińskiego horoskopu, zaczyna się rok tygrysa. Czy tygrys okaże się życzliwy dla biznesu?

- Tygrys jest silnym zwierzęciem, które niczego i nikogo się nie boi. Chętnie podejmuje też walkę. Cechy te są bardzo ważne także dla biznesmenów, którzy powinni być odważni w roku tygrysa. Myślę, że najbliższe miesiące będą sprzyjać biznesowi.

- Jak artysta plastyk, absolwent Akademii Sztuk Pięknych trafił do biznesu?

1a..jpg- Akademię skończyłem w Hubei w Chinach. Dlaczego wybrałem biznes, odpowiem żartobliwie. Każdy artysta maluje obraz po to, by go sprzedać. A ja pomyślałem sobie, że lepiej jest namalować od razu nie jeden, a pięć obrazów, by więcej zarobić. Dlatego właśnie wybrałem biznes. Wiedza i umiejętności, które wyniosłem z akademii, przydaje się jednak w biznesie. Moja firma zajmuje się wyrobem biżuterii. Razem z żoną, która także jest artystą plastykiem, pilnujemy, by nasze projekty były oryginalne i niepowtarzalne.

 

 

 

- Na szczecińskim rynku działacie od kilkunastu lat. Zaczynaliście od prowadzenia kiosku z chińskimi przysmakami. Później mieliście chińską restaurację Wielki Mur. Ale w końcu zmienił pan branżę, czyżby kuchnia chińska nie smakowała szczecinianom?

- Gastronomia to dobry biznes. I można na nim zarobić. Jeśli ma się trochę pieniędzy, warto zainwestować w gastronomię. Chwaliłem sobie ten interes, jednak po pewnym czasie doszedłem do wniosku, że praca nie powinna opierać się wyłącznie na zarabianiu pieniędzy. Ważna jest także satysfakcja i zadowolenie z wykonywanego zajęcia. Człowiek się zastanawia, po co tyle lat się uczył, skoro jego praca nie ma związku z wyuczonym zawodem. W takiej sytuacji szuka się takiego zajęcia, które sprawia przyjemność.

- Ale gastronomia też daje przyjemność. Można sobie dogodzić z jedzeniem.

- Tak, ale prowadzenie restauracji angażuje właściciela 24 godziny na dobę. Pracowałem tak przez wiele lat. Wolne dni miałem tylko w Wielkanoc i Boże Narodzenie. Oczywiście, w innej sytuacji są osoby, które mają sieć restauracji, a ich prowadzeniem zajmują się menedżerowie. Wówczas taki właściciel zachowuje się jak inwestor. Niestety, ja tak dobrze nie miałem. Byłem jednocześnie właścicielem i menadżerem. Co więcej nasi klienci byli przyzwyczajeni do właściciela, który mówi łamaną polszczyzną. Tworzyło to swoisty klimat w restauracji.

- Zamknął pan restaurację i zajął się produkcją biżuterii. Czy interes z perłami był strzałem w dziesiątkę?

- Zaczynając prowadzić nowy interes, należy zastanowić się na tym, dlaczego klient powinien wybrać właśnie naszą firmą. Większość osób odpowie: bo robi najtańsze produkty. Według mnie, jest to bardzo zły argument. Cena nie jest bowiem najważniejsza. Istotą każdego biznesu powinna być jakość produktu. Trzeba wysoko stawić poprzeczkę i starać się być lepszym od innych firm działających na rynku.

Nasze produkty pod względem cenowym są konkurencyjne, ale poza tym mamy swoją technologię. Szczególną uwagę zwracamy na wykończenie naszych wyrobów. Inne firmy robią to byle jak, a my dbamy o każdy detal. Sami też projektujemy biżuterię. W ten sposób przydaje się nasze artystyczne wykształcenie. Bez problemu możemy wybrać najlepsze projekty spośród prac naszych projektantów, bo się po prostu na tym znamy. Nasza firma nie kopiuje także cudzych pomysłów.

- Biżuterię sprzedajecie nie tylko w Polsce, ale także na rynkach obcych.

- Sprzedajemy je w krajach Unii Europejskiej, głównie w państwach sąsiadujących z Polską. Nasze wyroby można kupić w Czechach, Słowacji, Litwie, Łotwie i w Niemczech. Nasza biżuteria pojawia się tam w renomowanych sklepach jubilerskich.

Najważniejszym jednak dla nas rynkiem jest Polska. Nasze wyroby sprzedawana są w każdym dużym mieście.

- Jak pan uważa, czy Szczecin jest dobrym miejscem dla prowadzenia biznesu?

- Największym plusem naszej lokalizacji w Szczecinie jest załoga. Nasi pracownicy są największym kapitałem firmy. Wielu z nich jest z nami od kilkunastu lat. Chwalę sobie także współpracę ze szczecińskim biznesem, a szczególnie z firmą jubilerską Terpiłowscy. Są to solidni klienci, którzy płacą terminowo i dotrzymują umów.

Jeśli chodzi zaś o lokalizację z punktu widzenia kierunków naszej sprzedaży, Pomorze Zachodnie nie jest dla nas korzystne. Ze Szczecina wszędzie mamy daleko.

- Przejdźmy teraz do pana ojczyzny - Chin. Dziś jest to państwo z potężną siłą gospodarczą, gdzie PKB rośnie po 10 proc. rocznie.

- Chiny faktycznie rozwijają się bardzo dynamicznie. Tempo jest tak wielkie, że gdy przyjeżdżam do Wuhan, miasta, w którym się wychowałem, potrafię zabłądzić na spacerze. Tak wszystko się szybko zmienia.

Każdy rozwój ma jednak swoje koszty. W tym przypadku są one związane z zanieczyszczeniem środowiska i nierównościami społecznymi. Chiny są krajem kontrastów. Z jednej strony mamy olbrzymie majątki, a z drugiej zaś ubóstwo. Nie ma też wciąż stabilnego systemu emerytalnego.

Na tym tle pozytywnie obserwuję rozwój Polski. Mimo tego, że dużo ludzi narzeka na swoją sytuację, to jednak uważam, że demokracja ma swoje wady, ale nic lepszego na świecie nie wymyślono.

W Chinach aktualnie jest dużo kapitału. Chętnie jest on lokowany za granicą. Uważam, że spora część kapitału inwestowanego za granicą powinna jednak zostać w Chinach. Państwo chińskie powinno powiększać swój rynek wewnętrzny. Takie zachowanie byłoby korzystne i dla Chin i dla świata. Niestety, władza w Chinach uważa inaczej.

- Pomorze Zachodnie współpracuje z prowincją Guangdong. W czerwcu odbędzie się w Szczecinie Polsko-Chińskie Forum Naukowo-Gospodarcze z udziałem biznesu z tej południowej prowincji Chin. Czy uważa pan, że kapitał chiński zainwestuje na Pomorzu Zachodnim?

- Tak, myślę, że szanse są duże. Trzeba zachęcić Chińczyków do tego, by u nas zainwestowali. Pamiętajmy o tym, że Polska jest już członkiem Unii Europejskiej, co dla chińskiego kapitału jest ważnym argumentem przy wyborze miejsca do zainwestowania. Czeka tu na nich wielki rynek unijny. Pomorze Zachodnie jest położone blisko Europy Zachodniej, co tym bardziej przemawia za tą lokalizacją. Poza tym, Polska teraz jest dziś szczególnie atrakcyjna dla chińskiego kapitału, gdyż mimo kryzysu utrzymuje się u nas dodatni PKB.

Jeśli będzie odpowiednio przygotowana oferta inwestycyjna, która zachęci chińskich biznesmenów, to sądzę, że ulokują oni tu swoje interesy.

- A teraz nich pan nam zdradzi, co to za herbatka, która popijamy?

- Jest to herbata o nazwie Kung fu. W tym przypadku słowo to ma jednak inne znaczenie niż sztuka walki i nie ma nic wspólnego z Jackie Chanem. Kung fu oznacza bowiem także czas. A przygotowanie herbaty, którą pijemy, wymaga czasu i cierpliwości. Podobnie zresztą jak prowadzenie biznesu. Herbatę serwuję w maleńkich czarkach, gdyż jest ona bardzo mocna. Dodałem do niej także kwiat chińskiego rumianku, który zapobiega grypie.

- Od kilku lat jest pan obywatelem Polski. A jak Polskę odbierają pana dzieci. Czy czują się bardziej Polakami, czy Chińczykami.

- Obywatelstwo polskie otrzymałem w 2004 roku. Mieszkam w Szczecinie od kilkunastu lat i moje dzieci, Asia i Dawid, urodziły się już w Polsce. Polacy są przychylni cudzoziemcom. Dzieci wychowały się w Polsce, a ich pierwszym językiem też był polski. Chiński jest dopiero drugim językiem, którego się nauczyły. Pamiętam, że kiedyś córka zapytała się mnie nawet, dlaczego jest Chinką. Dziś już rozumie, że jest Chinką żyjącą w Polsce, a jej ojczyzną jest zarówno Polska jak i Chiny.

- Dziękujemy za rozmowę.

W dwa ognie zagrali : Magdalena Szczepkowska i Włodzimierz Abkowicz

Foto: (Michał Abkowicz)





Wydawca
ABKOWICZ PRESS

ul.Cukrowa 45-5,
71-004 Szczecin,

Adres redakcji
Świat Biznesu
al. Piastów 48/515
70-311 Szczecin
tel.+48 601 335 804
redakcja@swiatbiznesu.com

Redaktor naczelny
Włodzimierz Abkowicz

Zespół redakcyjny
Michał Abkowicz
Paweł Stężała
Magdalena Szczepkowska

Stali felietoniści
Jacek Batóg
Stanisław Flejterski
Dariusz Zarzecki

Współpraca
Krzysztof Jach
Elżbieta Kubowska
Mieczysław Manik
Ewa Podgajna

Skład kolumn
Monika Gerlicka
tel. 603 557 311
monika@vemo.pl

Reklamy i ogłoszenia
tel. +48 601 335 804
reklama@swiatbiznesu.com

Druk
Rex-Druk
ul.Dębogórska 34
71-717 Szczecin
tel. 91 428 11 11

Redakcja nie zwraca materiałów
niezamówionych oraz zastrzega sobie
prawo opracowania redakcyjnego
tekstów przyjętych do druku.

Redakcja nie odpowiada za
merytoryczna treść reklam, ogłoszeń
i tekstów sponsorowanych.

Świat Biznesu w Internecie: www.swiatbiznesu.com
| Strona Główna |  Kontakt | 
 
CMS System, Powered by

Liczba odwiedzin: 3088218